Penx – Nie Ogarniam Lyrics


[Zwrotka 1]
U mnie non stop pościg, kurwa nie pytaj mnie o nastroje
Pierdolona paranoja goni znowu paranoje
Nie rozkminiam o tym, przynajmniej staram się żyć bez ciśnień
Jak już się staram, to znowu mówią mi, że nie myślę
Nie ogarniam nic i chuj, żyję bez wczuty do późna
W sumie więcej by ogarnął typ przykuty do łóżka
To padaka, kalectwo życiowe dziury w mózgu
Może zarobię tysiaka na tym pierdolonym wózku
Pierdole tu sięgać gwiazd, rozkmina tęga bez kitu
Na co dzień tu jest tak, sprawdź, wkurwienie sięga zenitu
Mówią, jak dają to bierz, jak biją, no to spierdalaj
Jak dam za wygraną to weź i mi przypierdol zaraz
Przecież nie dam się za chuj, chłopie już tak mnie to wkurwia
Dzisiaj skończę z wódą znów, będzie na dnie tu ta kurwa
Upadnę na dno znowu, choć miałem dawno powód
Teraz jestem tak wysoko, nie byłoby z czego zbierać

[Zwrotka 2]
Ja liczę na czysty fart, że w mieście mnie nie odjebią
Zajebisty start najczęściej tu kończył się glebą
Znałem taką jedną, co przyjechała tu za potrzebą
Studia, dwa kierunki, puszcza się tu na prawo i lewo
Teraz nie wie, jak ma temu sprostać, rozkmina za trudna
W którą stronę iść, tu zostać kurwą czy zostać na studiach
Mówi, że jakoś się trzyma, że chce przeżyć, skumaj prędzej
Ale ciężko się nie puszczać, trzymając wciąż chuja w ręce
Ich świat ma wiele barw, na to się dawno nabrały
Jebać kontrast, dawno mi się już kolory sprały
W tyle nie zostanę, rozkmiń, kiedyś jeszcze zgarnę forsę
Dostaję białej gorączki, patrząc na te czarne owce
Czarny koń rozpierdala teraz ciemnych, stary
Otwieram notatnik, mam tu znów wszystko czarne na białym
Zielone papiery, palę skuna, muza chula w blokach
Bo mam zielone w papierach i znowu bujam w obłokach

[Zwrotka 3]
Życie jak waluta kanadyjska, to przecież jest czysty zysk
W pracy wypłacą mi liścia, polecę na zbity pysk
Najlepiej niech mnie sklonują, zawsze drugi mosty spali
Ale po co, moje drugie ja wszyscy poznali
Doceniamy jak stracimy, nie będę się bić o pracę
Nie pracując u idiotów na pewno tu nic nie stracę
Praca jest dla biednych, ciągle mam się starać
Widzę już pobiegli biedni, no bo muszą zapierdalać
Wykształcenie też się liczy, jakiś cieć znów okłamuje
Szkoła wyższa w cenie, niczym, jak później się okazuje
Nic nowego tu nie wniesiesz, zaczną Ci się schody klękaj
Jak wyniesiesz tyle stamtąd, ile Jezus wody w rękach
Jak sobie pościelesz, takie powiedzenie w modzie, przestań
Powiedz, po chuj Ci wiedzieć, jak ciągle leżysz na deskach
Popatrz w lustro, przestań pieprzyć, że kurwa nie jesteś więźniem
Pusto wszędzie, spizgam wersy zanim zdążysz się obejrzeć

[Cuty: Avens]

Laas Unltd. – Respect Lyrics


[Verse 1]
Spax tat es, MC Rene tat es
Unsere Freestyle-Helden, David P. Tat es
Spontan tat es, die wahren Artists
Ich sah sie alle kommen und gehen, der Klan tat es
Curse tat es, die Stiebers und Cora
RAG, STF als La Familia groß war
Dortmund, Too Strong, der Lange mit dem Real-Deal
Creutzfeld Jakob, ABS, Dike
G.B.Z. Spezializtz – Du weißt einen Scheißdreck von Hip Hop
Wenn du nicht weißt, wer Harris ist
Jeder wusste es gleich: Sam wird die Zukunft sein
Dendemann war nice mit den Endlos-Doppelreim’
Fünf Sterne Deluxe, Hamburgs alte Schule
Ferris war der Freak, Beginner brachten Bambule
Kopfnicker, die Massiven, Freundeskreis, Afrob
Parallel Berliner Underground, Bassboxxx

[Hook] (x2)
Deutschland, was geht ab? Hip Hop, was geht ab?
Habt ihr Bock? Ja klar! Komm’ wir stürmen jetzt die Charts
Macht euch locker, dieser Sound haut euch vom Hocker
So was habt ihr nie geseh’n, so was machen Hip-Hopper

[Verse 2]
Jap, jap, wir hörten aus Frankfurt Tone
Azad schwamm mit seinem ersten Album gegen den Strom
Walkin Large, DCS und Main Concept
Savas rappte sich 2000 hoch zum King of Rap
Optik – das beste Team der Geschichte
Savas, Eko, Valezka und Mel, sie schrieben Geschichte
Deutschland war gechillt, aber Berlin wollte mehr
Es wurd’ Aggro, Sido, Bushido, B-Tight und Fler
Zehnmal Hurensohn in einer einzigen Strophe
Disses gingen an Deichkind, Blumentopf und die Brote
Geld oder Sex, Torch’, Blauer Samt
Mein man Frank ich stand auch vorher mit dem Rücken zur Wand
Der neue Pott, Manuellsen Snaga & Pillath
Dann Die Orsons, Casper, Marteria – Killer
Banjo bumste jede Liveshow wie ein Nashorn
Deutschrap-History, das’, woher die Stars kommen

[Hook] (x2)

[Verse 3]
Viele dachten, mein Rap wär’ verlorenes Glück
„Nein wir kenn’ dich nicht“ brachte mich in die Ohren zurück
Ich bin der MC, Rapper kommen, doch fronten nicht, nein
Sie wissen, wer ich bin, hörten mich auf John Bello II
Sparring 3, ich bewies, das mich ficken unmöglich ist
Der Beweis, Hamburg war gepisst wegen ei’m Möwenschiß
Laas Unltd. Begins, Actionrap
Dein Album Nummer drei, die Auferstehung des Backpack-Chefs
Diss mich in ei’m Nebensatz
Ich druck’ dir ein schönes Shirt mit
“Fick dich” und ei’m Namen wie es Felix hat
Clap, clap, Jungs, was wollt ihr von mir?
Viele, die ich erwähnt hab’ sind jetzt gute Freunde von mir
Ah, du machst auf krasser Rhymer, doch bist ein Savas-Biter
Keiner killt den Beat so wie Laasen, ich trag’ die Fackel weiter
Fat-Lace, ich lass Deutschrap schrei’n
Das ist unsere Musik und wir könn’ stolz darauf sein

[Hook] (x2)


Sybyr – Trust Me Lyrics (feat. Lil West)


[Intro: Sybyr]
‘Ringe
Yeah, shit
No, I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me, no, no, no, no
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me, no, no, no, no (Ayy, ayy, ayy)
I wouldn’t trust me (Yeah), I wouldn’t trust me (Yeah)
Yeah, yeah, yeah
Yeah, yeah, yeah
Yeah, yeah, yeah

[Chorus: Sybyr]
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no

[Verse 1: Sybyr]
Feeling so lovely, I get it popping
I’m not concerned on getting no options
Any soul I touch, I bring a lesson
Look at my face though, you see me stressing
I’m busy crushing what you seem used to
Don’t think about me, just let it get loose
I don’t want relations, just feeling used
Good thing that I’m good at compiling bruises
I wouldn’t trust me (No), I’m so above me (No)
I do not like me (No), I wouldn’t f**k me (No)
I wanna spank you (No), then maybe thank you (No)
I wanna love you (No), not f**king fight you (No)
Gimme more bruises while I go smashing (No, no)
Pin you all over the wall like a canvas (No, no)
I’ma go paint on you (No), baby, you’re magic (No)
If I f**k up again (No), that would be tragic (No)

[Chorus: Sybyr]
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no

[Verse 2: Lil West]
Ayy, I wouldn’t trust me
I know you love me, you wanna f**k me just for the clout, ayy
You got me running, you is too ugly
You could just suck me, then I’ma bounce
You hoes is dusty, I don’t do cuffing
Too many lovies running around
On the dick like a bungee, I’m with your lovie
You won’t confront me, I call ’em up
Ayy, what have you done for me?
Why don’t you run from me? (Why don’t you run from me?)
You don’t show love to me (You don’t show love to me)
You don’t show love to me (You don’t show love to me)
You don’t show love to me (You don’t show love to me)
You don’t show love to me (You don’t show love to me)
You don’t show love to me (You don’t show love to me)
You don’t show love to me

[Chorus: Sybyr]
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, I wouldn’t trust me
I wouldn’t trust me, no, no, no, no

Luxtorpeda – Serotonina Lyrics


[Zwrotka 1: Hans]
Chemiczna piękność ciebie nie zastąpi
Odchodząc obcasem wdeptałaś mnie w chodnik
Jestem chory, smutny i samotny
Boli mnie i chyba się pogorszy
Biorę leki nadzienne i leki nasenne
Już zawsze tak będzie? No to beznadziejnie
Na śniadanie zapijam klina
Gdzie jest moja serotonina?

[Refren: Litza]
Lustro – lodówka
Lodówka – lustro
W jednym i w drugim, zaglądam – pusto
Labirynt w ogrodzie jak mój mózg żywopłot – wrak
Plan drogi do wyjścia już dobrze znam…

[Hook: Hans x7]
Nie jesteś sam!

[Zwrotka 2: Hans]
Czuję się kaleki i ręce mam ciężkie
Z apteki na recepty nie dadzą mi więcej
Jak ponownie posklejać się w całość
Wysypało się ze mnie, nic nie zostało
I mam depresje, a mieć jej nie chcę
Zgubiłem szczęście, wszystko to bezsens
Kto mi ją zabrał, czyja to wina?
Gdzie jest moja serotonina?

[Refren: Litza]
Lustro – lodówka
Lodówka – lustro
W jednym i w drugim, zaglądam – pusto
Labirynt w ogrodzie jak mój mózg żywopłot – wrak
Plan drogi do wyjścia już dobrze znam…

[Hook: Hans x7]
Nie jesteś sam!

[Outro x4]
C10H12N20
5-hydroksytryptamina

Penx – Word Is Mine Lyrics


[Intro:]
Siema. Ten numer polega na tym abyś zobaczył co mam na myśli
Weź sobie przygotuj kartke i długopis i postaraj się stosować
Do wytycznych które będę Ci narzucał. W tym numerze słowo
Należy do mnie. O wszelkich wyzwaniach[?] dotyczących formy
Będziesz informowany za pomocą treści kawałka. W kawałku będą
Również treści poboczne skonstruowane na ciągłość wynikających
Z danego podpunktu twojego zadania. W tej pracy zaprezentuję Ci
Dwa zadania, albo kurwa kilka zadań, i w tym cztery rysunki
Więc skup się. Powodzenia

[Verse 1:]
Mam pierwsze zadanie dla Ciebie weź kartke i narysuj ziemie
Znaczy koło zobacz z bliska kurwa jakim świat jest zerem
Widzisz to? Teraz w środek ryju weź se krzyż dorysuj
Podziel koło na cztery części – mam Cię na celowniku
Nie pierdol że to Religia ma nam przywracać wiarę
To krzyż Gotycki celem – wojna Ty pod ostrzałem
Ludzie – To mniej niz zero zrozum bo każdy jest liczbą
Nie czuj się z tym źle bo ja też wiem jak to jest skreślić wszystko
I kurwa kreślę dalej, chcę poczuć wreszcie zmianę
Mało wylewny jesteś fajnie może weź se nalej
Nie bałbym się się chwycić za broń ta, to jest na pewno wyjscie
Najebałbym ich ołowiem ale muszę trzeźwo myśleć
Spalać zasady chcą to spójrz na kartkę i rusz głową
Ziemia atomem wszechświata a Ty widzisz tu swój proton
Planeta domem to geometria tłumaczy prosto
Prosta rozkmina dorysuj kwadrat wpisany w okrąg

World is mine (x8)

[Verse 2:]
Trzecie zadanie rysuj koło na osi weź zaznacz swoje miejsce
Punkt w którym jesteś spróbuj ogarnać ten kurwa bezsens
Twój czas podążaj za wskazówkami powielaj pracę
Wracasz do punktu wyjścia kurwa i co teraz bracie?
Jak chomiki na planecie małp, Ty bo to klatka
Ziemia zwana kołowrotkiem – napędzana gospodarka
Kurwy tu trzepią ten hajs z obrotu i weź mi nie pierdol bo to prawda
Ty patrz jak można w chuj nisko upaść za to jak praca wysoko płatna
Trąci mi we łbie to niezła wkrętka bez kitu wiem i kto to wkręca
Błądzimy nieźle szukając sensu jak nam pierdolą wciąż o postępach
Myślimy “już dobrze” wkurwiając się ciagle to jedyne co mi przychodzi do głowy
Przychodzę z rozkminą niech kurwy stąd spłyną odejdą od zmysłów każdy chuja zrobił
Każdy chuja zrobił myślisz “to w chuj wariaci”
Ruchają na hajs innych no bo sami chuja warci
Członkowie spisku za ciężki hajs płyną a to niemałe są centy przecież
Innym brakuje te parę p znowu na świeżą szamę w zepsutym świecie
Zmieniam walutę ciagiem lecę takie linie typie
Jedno p to ponad trójka wyjdzie z hakiem no i w pyte
Ciągle o hajsie, Ty masz mi biede tu za złe skurwielu
Zobacz Franki, Marki, Luc – Nazywam rzeczy po imieniu
Zaczynam sobie tu odliczanie, zapisuj liczby w nieskończoności
Nie no beka bo później meta i coraz blizej będziemy kończyć
Ten kraj – to trzeci świat owszem większość się może wkurwić
Wolę stąpać tu niż postawić nogę na drugim
A chcę być numerem jeden bo nie chcę być zerem nikt
Zapisane jest rozpierdol no to kurwa zdzielę ich
Zapisane czytam od lewej Ty trzymaj się też tego
Zaraz start, nowy rysunek gotów? Trzy, dwa, jeden, zero

Start rysuj koło podziel poziomo je na dwie części
To przekrój mózgu nie przekrój mózgu spokojnie ryju jesteś bezpieczny
Nie no świruję to przekrój ziemi też gdzieś tam jestem weź nie patrz się z góry
Miej jaja by dostrzec całość i zmienić widzenie patrząc na jedną z półkuli
Dwa bieguny są jak magnez to jest ta fazka
Rozkmina – zaokrąglamy do zera czy jedna ziemia płaska?
Czy morze łez nam potrzebne, czy może to zagadka
Czy może masz czyścić dalej czy wystarczy ta kartka
Rozkmiń ten tekst, ale spierdalaj upodlić się
Północ południe one są tu jak noc i dzień
Ciężko ogarnąć całość typie zwłaszcza że znów w biegu zobacz
Zdobywam góry zdołowany – choroba dwubiegunowa
Ty chcesz pewnie zdobywać szczyty to świetnie typie wyjdź i zniknij
Dla mnie trzy korony góra w trzy dni ty rok w śniegu opowiedz jak to jest być nikim
Czujemy się zwycięzcami – nie przyświeci nam ta opcja
Jesteśmy na podium przecież kurwa – trzeci od słońca
Sześć miliardów ludzi najwięcej żyje chyba nie tutaj
Ja ósmy cud robię CD za chiny nie oszukam
I am king, ziomuś Ty znasz angielski
To już wiesz kto jest królem tu w czasie teraźniejszym

World is mine (x8)

[Verse 3:]
Ostatnie słowo należy do mnie
Dobry track to tylko taki World Trade
Ziemia pochowa nam bliskich ja jej nie wyręczę jak już nas wszystkich potraci
Pierdolę te akcje, bo chociaż to podziemie to do nikogo ryju tu nie chowam urazy
Bo mam taki obraz świata, wiem nie zmienię go tak prędko
Przejebanie przykro patrzeć znów jak rodzić chowa dziecko
Nie rozumiecie dalej sieroty? Pozazdrościć
Nie powinno was być tutaj, Matka Ziemia – do aborcji
Widzę obraz świata widzisz? Ostatnio bywa piękny
Umiesz kreślić zera znasz swoje miejsce, widzę postępy
Piece gotowe i zmieńmy figurę bo z Kasią Ci się upiecze błaźnie
Narysuj trójkąt nanieś odwrócony i podziel to kurwa tu razy dwanaście

[Outro]
Dzięki w chuj, za uwagę. I kurwa skatuj to pięćset razy a może kurwa
Rozkminisz że nie jestem jakimś kurwa, głupim śmieciem. Pozdrawiam
Serdecznie kurwa. Przejdźmy do następnego kawałka, wyluzuj i napierdalamy
Dalej. Yo!


Sybyr – Pissin’ Off Lyrics (feat. Shy)


[Intro: Sybyr]
Ayy, yuh, woah, oh

[Verse 1: Sybyr]
Pissin’ off whoever brought the bullshit
Racking numbers every single day, bitch
You can’t touch me, I’ll be glad to skin thee (Woah)
Give a f**k if you think that I’m sweet (Sweet)
‘Cause all I know is Anti-World the world (The world)
Copped a new toy that gets to scurving (Gets to scurving)
You don’t like me, and that’s for certain
‘Cause all I wanna do is get your brain to be hurting (Ahh)

[Chorus: Sybyr]
Noises in my head, they’re all distorted
Always out of place, boy, you’ll remember my face
Back the f**k out of that door, you don’t need to know shit anymore
Jih like kill me Moe, I done stubbed my toe (Yah, yah, yah, yah, yah)

[Verse 2: Sybyr]
Salty Simon, simpletons all around, woah
I do not follow the clowns, oh
Explain the pain of the sound
f**k it, nothing that f**king profound
Ripping up through these oceans to the point that every f**ker drowns
Tearing up everything all in my path, there is no toning down (Woah)
I got a lot of stress up in my brain, no need to hide it now
Now that I got a hold of all your ears (Ayy), welcome to the mess you found
Rowdy, rowdy, nigga, pissing on your picture
Burning out the torches, stomping on your porch
CLVN going f**king ham, we don’t give a damn, shit, for better or worse (Yeah, yeah, yeah)

[Bridge: Yung $hy]
Dare I say it, f**k the makers of the websites (Yeah, yeah)
Dare I say it, what you’re doing isn’t alright
Dare I say it, f**k the one who’s on my mind (Yeah)
It’s time to leave our past behind (Yeah)
Dare I say it, if there’s a reason, I expect you to tell me (Yeah)
Dare I say it, I got all this shit building up inside (Yeah), ’bout to lose my mind, yeah
Darkness in my soul, she can’t help me, no
I’m here, I will die, look inside my eyes
What’s the reason why? What’s my alibi?
Shed a single tear, I’ve no purpose here

[Chorus: Sybyr]
Noises in my head, they’re all distorted
Always out of place, boy, you’ll remember my face
Back the f**k out of that door, you don’t need to know shit anymore
Jih like kill me Moe, I done stubbed my toe
Noises in my head, they’re all distorted
Always out of place, boy, you’ll remember my face
Back the f**k out of that door, you don’t need to know shit anymore
Jih like kill me Moe, I done stubbed my toe
Noises in my head, they’re all distorted
Always out of place, boy, you’ll remember my face
Back the f**k out of that door, you don’t need to know shit anymore
Jih like kill me Moe, I done stubbed my toe


Luxtorpeda – Amnestia Lyrics


[Zwrotka 1: Hans]
Widziałem człowieka przez moje okno
Był blisko, mogłem go dotknąć
To okno okryłem srebrem i złotem
Teraz do niego się modlę, to mój totem
Stworzyłem lustro i w nie głęboko wierzę
A jest w nim pusto, widzę tam tylko siebie

[Mostek: Litza]
Proces, wyrok, uniewinnienie!
Proces, wyrok, uniewinnienie!
Wyrok!
Uniewinnienie!
Wyrok!
Uniewinnienie!
Wyrok!
Uniewinnienie!
Wyrok!

[Refren: Litza & Hans]
Pokonana bestia, amnestia
Recydywa, na kolanach wychodzi z piekła
Pokonana bestia, amnestia
Recydywa, na kolanach wychodzi z piekła
Pokonana bestia, amnestia
Recydywa, na kolanach wychodzi z piekła
Pokonana bestia, amnestia
Amnestia!

[Zwrotka 2: Hans]
Zasadziłem drzewo, które kwitnie monetami
Ono daje swoje plony ilekroć się skłamie
Drzewo rosło we mnie nawożone fałszem
Lecz przestało rodzić chciało lepszą karmę
Oszczerstwo to za mało i nie zdało się na nic
Aby mieć znów owoce miałem kraść i ranić

[Mostek: Litza]
Proces, wyrok, uniewinnienie!
Proces, wyrok, uniewinnienie!
Wyrok!
Uniewinnienie!
Wyrok!
Uniewinnienie!
Wyrok!
Uniewinnienie!
Wyrok!

[Refren: Litza & Hans]
Pokonana bestia, amnestia
Recydywa, na kolanach wychodzi z piekła
Pokonana bestia, amnestia
Recydywa, na kolanach wychodzi z piekła
Pokonana bestia, amnestia
Recydywa, na kolanach wychodzi z piekła
Pokonana bestia, amnestia

[Break: Hans]
Potrzebuję amnestii i chcę znów wyjrzeć przez okno
I zobaczyć człowieka i go dotknąć
Potrzebuję amnestii i chcę znów wyjrzeć przez okno
I zobaczyć człowieka i go dotknąć!

[Mostek: Litza]
Wyrok!
Uniewinnienie!
Wyrok!
Uniewinnienie!
Wyrok!
Uniewinnienie!
Wyrok!

[Refren: Litza & Hans]
Pokonana bestia, amnestia
Recydywa, na kolanach wychodzi z piekła
Pokonana bestia, amnestia
Recydywa, na kolanach wychodzi z piekła
Pokonana bestia, amnestia
Recydywa, na kolanach wychodzi z piekła
Pokonana bestia, amnestia

Penx – Brainstorm Lyrics


[Zwrotka 1]
Mam permanentną dziurę… mając wylot tu każdego dnia
A dopiero, co zszedłem na ziemię
Omal nie schodząc z tej ziemi
Mówię sobie – siema świat, razem dziś coś zwołujemy
Rozmawiam o tym sam ze sobą, ze swoim drugim ja
Żyć inaczej chciałbym, ale nie lubię się dzielić
To już typie chyba porno live
Bo pierdolą prosto w oczy non-stop o tym, jak są ślepi niemi
Niczego nie wolno nam
Nie przestawiaj zegarka, prędzej czy później to czas nas zmieni
Chciałbym bardzo pojąć czas, a czasem połamać nas
Byśmy lepiej byli nastawieni
Powinienem jarać grass, kiedy wzrasta gniew mi
Lecz od takich faz mam właśnie 2 w 1
Nie dawali żadnych szans poznać nas ze sobą
Mimo wszystko każdy z nas chciałby kurwa stać się sobą

[Zwrotka 2]
Mam permanentną dziurę, chociaż mówią mi, że będzie dobrze
Lecz podobno to czas leczy rany nie?
A ja tylko chcę nirvany w głowie, chcę oczyścić plamy krwi
Bo się ciągle przecinamy nie?
Słyszę strzały w tle – chyba łeb mi pęka
Później tylko śmiech, gdy go pytam, czy się znamy
Choć sami nie znamy się, znam te jego ścieżki – to nie jest droga
Tak własnie się mijamy
Projektuje na mnie zło, to architekt diabła
Jedną kreską nie raz już mi spieprzył plany
Chciałbyś mi zastąpić go, podając pomocną dłoń
Ale my chyba nie chcemy zmiany
Dobro, zło mi się przeplata wciąż, non stop myślę mówię
No to co, ze będą bredzić dzbany?
Nie chcę, by to poszło w kąt, nie pamiętam bym to pisał
Chyba on to za mnie kreślił, czaisz?

Sybyr – I Like Being Lyrics


[Intro]
Ooh, oh so distant

[Chorus]
I like being broken in a world, oh so distant
I like being f**ked in the head, so pathetic
All I wanna do is bounce up on some stock shit
And keep on climbing up, then go crash like the spaceships
“f**k that dude Syringe, all he do is go scream and shit”
I just like the pain in your ears when you stay listening
f**k it, who am I? Why do I even try shit?
Maybe, it’s because I gotta lotta f**kin’ spite in me?

[Bridge]
All I know is doubling the damage
Seems like we should try being more savage
My brain don’t wanna think, I just wan’ break shit (Oh, no, no)
Press upon your body as I weaken it

[Verse]
Still going off flow, where did my top go? (Woah, woah)
I never noticed if I became psycho (Woah, woah)
All I wanna do is f**k you and bite you
Scream my name a thousand times as I plow through
I’m a horny motherf**ker with issues (Yee)
I need to get me some tissues (Yee)
I keep on leaving my dick bruised (Yeah)
Maybe, I’m liking the thought of you?
Either way, I need to get away
Good thing I’m taking a vacay
Don’t ever call me by my name
I don’t think anyone cares, ayy
Either way, I need to get away
Good thing I’m taking a vacay
Don’t ever call me by my name
I don’t think anyone cares, ayy-ayy

[Chorus]
I like being broken in a world, oh so distant
I like being f**ked in the head, so pathetic
All I wanna do is bounce up on some stock shit
And keep on climbing up, then go crash like the spaceships
“f**k that-f**k that dude Syringe, all he do is go scream and shit”
I just like the pain in your ears when you stay listening
f**k it, who am I? Why do I even try shit?
Maybe, it’s because I gotta lotta f**kin’ spite in me?
I like being broken in a world, oh so distant
I like being f**ked in the head, so pathetic
All I wanna do is bounce up on some stock shit
And keep on climbing up, then go crash like the spaceships

Luxtorpeda – Wilki Dwa Lyrics


[Zwrotka 1: Hans]
Byłem wilkiem w potrzasku
Odgryzłem łapę o brzasku
Wolność gęstą czerwienią
Pokryła moje kły
Uciekłem ranny
Strach, ból i trzy łapy
W amoku biegnąc
Oprócz krwi spijałem łzy
Wyłem do księżyca
I prosiłem o litość
Kiedy głód i łatwy łup
Przywołał gończe psy
Wilk wolny, wilk kaleka
Miałem trwać, nie uciekać
Karmiłem wilka
Którego psy rozszarpią dziś

[Refren: Litza]
A we mnie samym wilki dwa
Oblicze dobra, oblicze zła
Walczą ze sobą nieustannie
Wygrywa ten którego karmię

[Zwrotka 2: Litza]
Uciekałem bez siły
Wilki za plecami wyły
Miałem tylko nadzieję
I otwarte drzwi
Padłem na kolana
I walczyłem do rana
Nie wiedziałem
Że jestem w sobie taki zły
Latami dokarmiałem
Tego, którego nie chciałem
On głęboko zatopił
We mnie swoje kły
Twoja modlitwa
Złapała go w sidła
Teraz jestem wolny
Tak jak ty

[Refren: Litza]
A we mnie samym wilki dwa
Oblicze dobra, oblicze zła
Walczą ze sobą nieustannie
Wygrywa ten którego karmię

[Zwrotka 3: Hans]
W budzie skundlone myśli
Ochłapy pragnień w brudzie miski
Rzucone smutną
Jałmużną psu
Karuzela świata pędzi
Zaprasza blaskiem rtęci
I jaskrą zazdrości
Pokrywa wzrok
Wiara i miłość nad wszystko
Reszta to proch, pył i nicość
Wolisz egoizm życia bez granic?
Wygra w tobie ten wilk
Którego nakarmisz

[Outro: Litza]
Wygrywa ten którego karmię
Wygrywa ten którego karmię

Penx – Abstrackt Lyrics


[Zwrotka 1: Penx]
Ziom, moje sto linii jest pro bo zawsze prostolinijny
Sobie rozkminisz na sto pro
Chuj mnie czy ktoś ci tam podchodzi inny
Przechodzę siebie to krótka piłka i znowu tu kurwa boją się śmiecie
Trudny w chuj jestem, więc zrozum wreszcie
Że nikt mnie jeszcze tutaj nie przeszedł, ta
Jebane szlaufy, po przejściach, odbiór, krótka piłka
Koszą te hajsy stawiając warunki, im te jebane psy ogrodnika
Sama nie weźmie to musisz jej dać
Na chatę ją weźmiesz, no to ci da
Też lubi mecze i spytać nietrudno
I pyta frajera ile ma aut (Ile ma aut?)
Tyle ma aut, że jakby pojechał po rajtach ci srogo
I on by ci patrzył na nogi
To by rozkminił jeszcze, że puszczasz mu oko
Frajerzy kurwa jebani tak, do poświęceń są skorzy
Muszą założyć siatę tym szmatom tutaj
Zwłaszcza przed zakupami sponsorzy
Taka wstawka o dziwkach, tak se zacząłem jakoś
Jesteś taka, słuchasz, nadzieja, że skończysz marnie szmato
Pytasz o szluga, dla ciebie nie ma szans
Trzeba pojebać palenie, nadzieję cię na pal
Nadzieja umiera ostatnia, a jeśli on teraz jest twoją nadzieją
No to bądź pewna że będę strzelał, a ciebie zabiję tu pierwszą na serio
Ty może zamiast kutasa liźnij trochę języka
Już wytłumaczę co to oznacza bo faza zryta
Ken i Barbie krótka historia i weź i zgadnij
Barbie ma Kena i tera myśli, że coś potrafi
A Ken ma Barbie potrafi być w barze tylko
Hajsem ją karmi i kłamstwem by chuja wbić w blazę szybko
Ty robisz wielkie oczy, ta, to nie Big Brother dziwko
Jest mi naprawdę przykro, że tak ci jadę wszystko
To nie jest proste, ogarnij fazę bo to nie koniec
Frajer sra hajsem pyta “kurwa znowu miała co jeść”
Rozłożę pancze bo pewnie się jarasz typie liniami jak sam skurwysyn
Skończy się numer to mi zarzucisz, że każdy panczlajn jest znowu o niczym
Ken ma Barbie, a miłość umiera w bólach
Rozkładam Barbie na dwie sylaby, wychodzi być w barze kurwa
Ostatnio ćwiczą formę, łatwo, szybko, pojmiesz zarys
Ken tak dojebał łapy, zaczęła mu mówić “Barry”
Zdania przeczące, zaprzeczeniem jest can’t
Wszystko ukartowane, aż napawa mnie wstręt
Ty weź też nie zaprzeczaj typie, że fajnie tak
Ona się sypie i to go buduje, as w rękawie, to MasterCard
Właśnie tak, cofnij sobie zwrotkę i fazkę sprawdź
Poduczyłeś się angola, weź nie pierdol, daj, że like
To niezłe loty typie, tego scena kurwa nie ma
Swag posypany, a ja skaczę z tematu na temat
I zmieniam się w łowcę, a ile tu kurwy znowu chcą za mnie?
Wbijam na banie te linie, co chwilę nie lecę w kulki, jak Paul Hunter,
Zostanę onkologiem, nie bo chyba zbyt złośliwy
Walczą ze śmiercią przede mną, oglądam wypociny
Jestem przeciwieństwem raka, każdy dobrze wie
Pokażę im gdzie zimują, nigdy już nie cofnę się
Szmal tu się liczy, a ja go pilnuję jak oka w głowie ty tutaj Bielecki
To Abstrackt, będę bronił tytułu choć czasem kurwa los bywa nieszczęsny
Do Los Angeles, bo zejdę na ziemię, jak ten przechuj, Kapitan Wrona
Do życia jest przecież potrzebny kapitał więc muszę tu teraz ogarnąć te koła
Oczy otwarte na świat, widzę to samo, spójrz
Jak chcecie uciąć drzemkę muszę chwycić za nóż
A przecież weekend przyjdzie, plany, no kurwa cóż
Za dwieście nie popłynę tak jak jebany tchórz
Się bawię grubo wciąż walę w szyję i spoko kurwa
Zerwałem z wódą, też fazę wyjeb, choć czasem piję , a to rozwódka
Się na rewirze tu zjawię, trudno się wyrwać ciężko jest stąd przecież
Typie powrót na stare śmieci, a nikt tu śmieciem nie jest
Kurwy z bogatych domów wszystko tak łatwo mają
Są na przegranej i tak stary da za wygraną
Chciałbym mieć pewność jeszcze kurwa, że będzie dobrze
W sumie jest choć rzadko bardzo, tutaj postępuję mądrze
Jak zapytają się mnie czy chciałbym to wszystko mieć
Chciałbym się ubrać, mieszkać i kurwa mieć co jesć
Za hajs z rapu linie rozkmiń bo są fajnie
Ubieram to w słowa, nie omieszkam, raperów jest pod dostatkiem
Co mam jeszcze nawinać, o czym mam jeszcze nawinąć
Może znów jakiś pancz zdziro, bo kurwa mało ich było
Wiem co nawinę, chcesz kozak linię?
Nie pytaj o co cho bo wyjaśnię to za chwilę
Tede, Te-Tris, Bezczel, Pono, Sobota, Sitek
TomB, Białas, Muflon, Wena, Bu, Solar, Eripe
Peja, Ostry, Fokus, Fu no i Filipek
Bazi, Kojot, Penx, Adma, Słoń i Felipe
Rahim, Kobra, Buczer, V, Włodi no i Siwers
Zeus, Paluch, Uszer, Zygson no i kurwa Ewa Muller
Massey, Szad Pork, skończę to nim doba minie
Hase, Hukos, Bonson, Eldo, Quebonafide
To taki eksperyment, co, znam kurwa rynek?
To taki zabieg śmieciu skoro kochasz słuchać ksywek
Dobra wracam typie bo tu w końcu będę rządził
W necie piszą “Rudy, Rudy, Rudy konsumentem w związku”, Gówno prawda bo znów to nagram, no bo ja nie trafiam tu w słaby gust
Konsument w związku, w hasz zjadam hasz no bo nie puszczam tej pary z ust
Chcesz się nakręcić na coś to przestań się filmować
Szukasz w ludziach oparciach, nie wiesz co im siedzi w głowach
Zrób dwie rzeczy na raz może weź i zobacz
Taka polityka byłem ponad lewitował
Nie będę prawił morałów no bo nic to nie zmienia
Wygranie życia dla mnie to nagroda pocieszenia
Ta, strach się bać, a mnie się lękną fobie
Właśnie tak, łatwiej jest uklęknąć sobie
Mam cel patrz, gardzę tak często Bogiem
Ale ja obrałem w chuj ciężką drogę
I giniesz zaraz kurwa naładuję karabiny
A jak myślisz pokojowo – wypierdalaj na housekeeping,
Patrzę przed siebie stawiam się w ogniu jak masz problem
Mówię za siebie nie tylko wtedy gdy odwracam głowę


Sybyr – Yaung Emperor Lyrics


[Intro]
‘Ringe

[Verse 1]
Ooh, that hurt, what you doin’ to the emperor?
I cope with this little boo boo, with the scissor-up
Call me petty, lA petite femme beau ain’t even ready
Gas all them up and leave ’em broke, clingin’ to huggy Teddy, ayy
No new missions, I’m unorganized like wet spaghetti, ayy
Rackin’ up rackin’ up dust and throw in ya face, like confetti, ayy
Sleepin’ on the floor still, I don’t want a f**kin’ mill
I jus’ wanna f**kin’ chill, miss me with them f**kin’ deals
Call me the antagonist, or Sir Syringe
I grew on the internet so all I know is cringe
If you feelin’ my energy, guess I take the hint
Win some, lose some, feelin’ gruesome, ’cause I’m just Syringe, ayy
I don’t make no f**kin’ sense just like ya livelihood
Breakin’ everything that makes you comfortable, ’cause f**k your hood
You see all my issues in my brain but I don’t think you should
Try to come relate and watch yourself become misunderstood, yuh

[Chorus]
You know what I’ll do, I’ll become the f**kin’ tool, ayy
Emperor antagonist, I melt the whole room, ayy
You know what I’ll do, I’ll become the f**kin’ tool, ayy
Emperor antagonist, I melt the whole room, ayy
You know what I’ll do, I’ll become the f**kin’ tool, ayy
Emperor antagonist, I melt the whole room, ayy
You know what I’ll do, I’ll become the f**kin’ tool, ayy
Emperor antagonist, I melt the whole room, ayy

[Verse 2]
ANTI-ANTI-ANTI-ANTI-ANTI-ANTI-WORLD
Sheesh, I go on a rambo romper room two hundred fold, ayy
They can f**kin’ get it, all my magnum plastic gold, ayy
I feel like a newborn, but already have a goal (Goal)
‘Ringe on some kind of a roll
f**kin’ around, I turn trash into gold
f**k all this cotton, I make it a coat
Just a price, of being a goat
Nah, f**k it again and again
I can go low and invite all her friends
No more the need to go f**kin’ pretend
You got the hunger, I’m makin’ the ends
Sheesh
I don’t want no beef no more, unless I’m one that’s cookin’ it
Rethink my decisions like a lightning fraction jiffy split
I don’t want relations jus’ the pussy that I came to grip
Battle scratchy ready, pretty face no need to give me lip
I don’t have a fit, maybe four, as I’m breakin’ shit
I don’t think she mind if she mistaken for a shallow bitch
I disrupt the function, let ’em hate and tell ’em, coming quick
See me everywhere, pray to f**kin’ God I f**kin’ quit

[Chorus]
You know what I’ll do, I’ll become the f**kin’ tool, ayy
Emperor antagonist, I melt the whole room, ayy
You know what I’ll do, I’ll become the f**kin’ tool, ayy
Emperor antagonist, I melt the whole room, ayy
You know what I’ll do, I’ll become the f**kin’ tool, ayy
Emperor antagonist, I melt the whole room, ayy
You know what I’ll do, I’ll become the f**kin’ tool, ayy
Emperor antagonist, I melt the whole room, ayy


Luxtorpeda – Tu I Teraz Lyrics


[Zwrotka 1: Hans]
Moje podkrążone oczy zdradzają słabości
Gdy w środku nocy budzi sen o przeszłości
Kiedy to szczęście było białe i w proszku
Gdy nie poznawałem w lustrze swoich oczu
Lęk puka w okno, mówi że znów zniknie dobro
A strach patrzy w oczy, chce żebym znów stał się obcy

[Mostek: Litza]
Strach przed dzisiaj paraliżuje
Wczoraj i jutro moje myśli truje
Co było to było, co ma być będzie
Tu i teraz to moje orędzie

[Refren: Litza]
Tu! Tu i teraz Tu!
Tu! Tu i teraz
Tu! Tu i teraz Tu!
Tu! Tu i teraz

[Zwrotka 2: Hans]
Boję się przyszłości, boję odpowiedzialności swojej
Boję się o jutro, brak pieniędzy będzie boleć
Lękam się choroby, śmierci i nieszczęścia
Lękam się o raty, kredyty, opłaty. Klękam
Przyszłość jest tak niepewna
Wyrywa serce, życie w nerwach
Wschód słońca jutra znika
Zapomnę pewności dzisiaj

[Mostek: Litza]
Strach przed dzisiaj paraliżuje
Wczoraj i jutro moje myśli truje
Co było to było, co ma być będzie
Tu i teraz to moje orędzie

[Refren: Litza]
Tu! Tu i teraz Tu!
Tu! Tu i teraz
Tu! Tu i teraz Tu!
Tu! Tu i teraz

[Zwrotka 3: Hans]
Chcę żyć dziś, tu i teraz
Nie chcę być tym kim nie jestem
Nie chcę być tam gdzie mnie nie ma
To jest dzień i to jest miejsce

[Zwrotka 4: Litza]
Tam gdzie nas nie ma czas nie istnieje
Wczoraj i jutro odbiera dziś nadzieję
To co przerasta jest niemożliwe
Znaki na niebie wołają ciebie

[Refren: Litza]
Tu! Tu i teraz Tu!
Tu! Tu i teraz Tu!
Tu! Tu i teraz Tu!
Tu! Tu i teraz Tu!
Tu i teraz


Penx – Naga Prawda Lyrics (feat. Eripe)


[Zwrotka 1: Eripe]
Chcesz wbić mi kosę w plecy za prawdę mówioną w oczy?
To pokażę Ci chociaż jak trzymać nóż, tak się nie godzi już
Mnie nie obchodzi co wam wychodzi z ust
Chcę tylko uszkodzić mózg, zatrzymać puls
To chyba cud, że wciąż unikamy paranoi
Lawirując wśród życiowych karamboli
Nie czując nóg bo każdego kara goni
Kłamiąc jak z nut bo jebana prawda boli
Mógłbym leżeć naćpany i moczu nie trzymać
Ból tak miesza zmysły, że poczułem co słychać
Ratunkiem morfina nie chcę kłuć się, choć głód ssie
Ty kłóć się, że to pójdzie i łudź się, że uśniesz
Znów tańczysz jak ci zagrają bo pizdą jesteś
I chciałbyś brawa za szpagat, a co to Prison Break Dance?
Prawda choć naga to nikogo tu nie kręci, mów
Co chcesz dla mnie to już tylko zlepek słów

[Zwrotka 2: Penx]
Dojść do głosu chcą a kłamstwo ma przecież krótkie nogi
Mam dość ciosów bo każdy gada, że w kurwę zrobi
Ta, mój bagaż doświadczeń to nic innego niż
Torba na dwóch na ośce i parę szmat co sie chciały wbić
Rzucam to w pizdu, mam wszystko teraz co mnie napędza
Już tylko tego brakuje żebym ich kurwa nosił na rękach
Jestem smutnym katem, mnie pozna scena
Bo wiesz, że nie mam nic, nic do stracenia
Prawda czy wyzwanie typie, byś wybrał drugie i marnie skończył
Wyzwanie łatwe kurwo masz – powiedz nam prawdę w końcu
Ja niosę prawdę te cwele dźwigną ją ledwo pewno
Już piszą skargę, wnioski wyciągam lekką ręką
Suka leży na dłoni, się głowisz co rozkminiać
Choć miałbym w łapie pięć, też bym się jej mocno trzymał
Ej bo to kpina jak śpiewająco pierdolą tu
Nie słysząc fałszu skurwielu, znowu kłamią jak z nut


Sybyr – Unrelatable Mess Lyrics


[Intro]
(‘Ringe)
Yuh, yuh, yuh, yuh
Ayy, yuh, ayy, ayy

[Verse]
Sometimes I jus’ wanna rip my vocals out my neck
Sheesh, mostly I don’t like to f**kin speak ’cause y’all a mess
Sheesh, most the shit I like is highly unconventional
f**k, you don’t f**kin’ get me and it always piss me off
No, I ain’t depressed but I feel like just not breathin’, right
I could make a start and go the f**k to sleep, like every night
Tend to f**kin’ yodel every second that I’m f**kin’ ‘wake
Talk about so distant, I’m not here so we could both relate
Runnin’ up out of breath, reaching new lows, hence, why I’m f**ked in the head
All of these damn questions ’bout my existence, sorry that I’m not dead
You gon’ do put up with the left shit, dumb bitch, I don’t f**kin’ care about karma
Stupid, every day I wake up with the same shit
Nah-nah, every week I’m up inside the same roof, not lit
Any beat I’m touchin’ isn’t worth it, it gets ripped
f**k what you like, I’m not mommy or daddy
Bitch, I go left on a verse very promptly
Shit, I’m just tired of bleh-bleh-bleh
f**kin’ drink my piss, stop drivin’ out my brain cells
Forget about this goddamn Syringe
“What the f**k is you on?” Bitch, I’m on oxygen
Satan is marvellous, get off my carcass, ayy

Luxtorpeda – Mowa Trawa Lyrics


[Zwrotka 1: Hans]
Zezowate myśli w pustej głowie fruną
Paluszki jak serdelki nerwowo pracują
Plują usta z febrą szczerbatymi słowy
Tak oto zezowate myśli uciekają z głowy

[Mostek: Litza]
Mowa oszusta – groch i kapusta
A przez otwarte na oścież usta
Widać, że głowa jest pusta…
Pusta!

[Refren: Hans]
Mowa trawa z prawa, mowa trawa z lewa
Murawa się rozrasta kiedy się podlewa
Mowa trawa z prawa, mowa trawa z lewa
Murawa się rozrasta, ale ją olewam

[Zwrotka 2: Litza]
Nie pierwszy i nie ostatni
W swoich przemowach był słodki i gładki!
Widać, że facet się stara
Między zębami mięso z tatara!
Kaprawe oczęta chytro spoglądają na cię
Plamy na krawacie i wczorajsze gacie
Międli po kieszeniach, szukając przemowy
Tak oto zezowate myśli uciekają z głowy

[Mostek: Litza]
Mowa oszusta – groch i kapusta
A przez otwarte na oścież usta
Widać, że głowa jest pusta…
Pusta!

[Refren: Hans]
Mowa trawa z prawa, mowa trawa z lewa
Murawa się rozrasta kiedy się podlewa
Mowa trawa z prawa, mowa trawa z lewa
Murawa się rozrasta, ale ją olewam

Penx – Bragger 4 Lyrics


[Intro]
Yo!

[Zwrotka]
Moja piramida potrzeb to mieć piramidę
Chowają głowę w piasek kurwy znowu, gdy ja idę
Wiem, dla mnie to plaża ryju, rozjebać na łopatki
Nie wychodzę z formy nigdy, scena to ruchome piaski
Nie zapadłem się po ziemie, klasa, choć jest ciężko
Ziemia zapada się pode mną, wrastam w człowieczeństwo
Palę te zwoje kreśląc, tonę w głowie to mam brudów
Nie żądam cudów, a mój ósmy, skumaj, powstał z gruzów
Ha! Ale beka
Może odbudujesz się kurwo, a miłość w Tobie zamieszka
Jak się tu nie chcieć wkurwić i nie być, skumaj, spiętym
Jak każdy śmieć się burzy, jak już masz fundamenty
Ludzie chcą palić ludzi, pustaki palą cegłę
Pójdę się napić wódy, patrzyć się na to nie chce
Każdy się jara, no brawo, owacje są, to piękne
Nie wiem kim jestem, wkurwiam się, gdy mówią “bądź człowiekiem”
Nie chcę! Wiesz, wiesz, wybacz łzy
Pieprzę, nie chcę być jak wy
A jak już jestem ponad, żebym dojebał stwórcy
Jak jesteś jeszcze skojarz to [?] kurwa
Tak znęcam się nad ludźmi, korona wiecznie moja
Patrz, wwiercam się wam w mózgi, no to jak będzie, zgoda?
Zapiera dech wam, spójrz, no kogo zaś będziesz wołał
A teraz cześć, pa kurwy – po to mam ręce Boga
Nie chcę mi się z wami żegnać, a co dopiero witać się
Nie chcę mi się z wami jebać, ale rodzi się rozkmina prze
Rozstania są bolesne, ja widzę pozytyw, wiesz co?
Umrzesz to przecież też wjedziesz przywitać się ze śmiercią
Jak się rodziłem, weź ogarnij, mama miała ciężko
Kocham Cię mamo, chociaż też czasem nie miałem lekko
Myślisz, nie doceniam, doceniam, czasem wkurwiam
Sto pro, że będziesz dumna, sukces rodzi się w bólach
Myślisz, że jest mi źle z tym, że nie masz mnie na głowie
To jakby ojciec był zazdrosny, że byłem w Tobie
Oho ryju, może powiesz “głupie”, co?
Chuj mnie to, Cezar by pokazał “Lubię to!”
Przegram z życiem to wygram ze śmiercią
Dlatego nigdy nic nie nazwę klęską
Trudno będzie pewnie wam znieść piekło
Się unosisz – niepotrzebnie, jak też miałeś ciężko
Skurwysynu, rap jest dla mnie ścieżką
Ziomki mówią “pisz i żyj, a testament pierdol!”
Przy mnie nie zginiesz mała, zabiłbym za Ciebie, wybacz
Więc prędzej zginę mała, niż stanie Ci się tu krzywda
Czuję się nieśmiertelny i ten temat dla mnie świeży
I mimo to wierzę, że mój charakter też da się przeżyć
I co w związku, że Ziemia jest domem wszystkich?
Spotykasz swoją byłą, myślisz o eksmisji? (poważnie?)
Nie ma litości, muszę Cię zająć znowu
Nie możesz kupić miłości, możesz wynająć pokój
W sumie chuj prawda, wystarczy dziś auto z salonu
I kurwa bangla Ci wszystko znowu
Ostatnio nie mam nic, chyba wszystko mi się wydaje
Świat to psychiatryk, będzie pokój, jak nie będzie klamek
Ja nawet nie patrzę na was, się kurwa brzydzę ludźmi
Pierdol dalej, że nie mam warsztatu, sobie piszę w kuchni
I żaden pacyfista, by nie wyjść z pokoju ziomek
Ma mordę jak Joker, House of Cards to nie mój przydomek
Ten bit to chory pacjent
Masz wersy, a to Cię zaboli strasznie
Twe linie bez wyrazu, ja muszę Cię skreślić za to
Odbieram wam życie nimi, kurwa spójrz na respirator
Się nie pucuj do mnie, ja se robię brudne rapy
I się obronią zawsze, bo mam łeb nie od parady
Jak to ugryźć? Pozjadam, tak się gotuje we mnie
Fletom tuba nabij ryju, nawinąłem se al ‘dente
Linie tak uniwersalne pisze, to przebijam kartkę
Na następnej mogą czytać Braille’em
Się nie tykam, widzę takie czary
Że gdybym dotknął przeczytałbym: “Typ jest przejebany!”
Chuj z tego, że o sławę dzisiaj nie jest trudno
Jak dla rapera propsem jest to, że nie jest kurwą
Zostawiam bez komentarza
Dziwki na klipach ruchane są przez dwunastu
To takie nietuzinkowe i kurwa tak zwariowane
Że się tu zaraz popłaczę i zobacz, jak łzy mi lecą
Weź kurwa daj mi tabletki, bo się zaraz odwodnię
Nie muszę rymować nawet, bo przecież to teraz modne
A dzieci mnie nie kojarzą, o kurwa, to takie przykre
Co będzie tu z moją gażą, no chyba chwycę za brzytwę
I łzami słono zapłacą, ja w końcu coś na was przytnę
Nie wiem co mam powiedzieć naprawdę
Jesteście tak bardzo śliczni, że jak się tak patrzę na was to myślę, że sobie robicie jaja
Ja czekam ryju, aż twój idol sobie dorobi cycki mówiąc jeszcze czym jest prawda
Będzie Cię karmił kłamstwem i zrobi laskę
Żebyś kupił płytę, ogarnij dwuznacznie
Jak Ci zrobi laskę, będziesz pierdolił tę płytę
I nie zostawisz swej kobiety, bo to jakbyś był zazdrosny o lesbijkę
Augiasz się wita ze mną, no to mu biję pionę
Pędzę jak sekretariat, wprowadzam nowy porządek
I zmieniam bieg Rubikonu, zobacz jak robię czystki
Przechodzę na drugą stronę, przetapiam te złote myśli
Kurwa, na kolone co nie, a ja
Zaczyna mi się powodzić, nikt na mnie nie wpłynie, bo se robię swoje i gram, swą symfonię
I patrz, bo to czwarta część i znak, że to wjeżdża tu jak popierdolone
Jestem, jak pół-Beethoven, do tego mam tęgą głowę
Step zrobi Bragger symphony, będę machał batonem
A jak obrosnę w pióra to polecę wyżej pewnie
Wciąż pamiętam dokąd idę no i skąd przyszedłem, PATO, PATO
Wciąż pamiętam dokąd idę no i skąd przyszedłem
Wciąż pamiętam dokąd idę no i skąd przyszedłem


Sybyr – Pray For My Downfall Lyrics (feat. Leon’swolf)


[Intro]
‘Ringe
Yuh, gawk, gawk, gawk, gawk
Ayy

[Verse 1: Sybyr]
Ayy, Columbine state rage
Piss, all on my face, yuh
Shit all in my mouth, ayy
Swim, f**k up n’ drown, ayy
Death, all in my head, yes
All I wanna do is vanish
Scrubbing the dirt in the darkness
f**k tryna be the best, ayy

[Chorus: Sybyr]
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all

[Verse 2: Leon’sWOLF]
I just want the bands right now (Money)
Money in my hands think I’ve found my calling (Uh)
“What a nigga future career gonna be?”
Hustle motherf**ker, shit, my only motivation And I love to hear opponents
It just keep my entertainment f**king flowing
I embrace it as a ritual
I’ma let it be known I’m a god to a pussy f**k nigga show your worth
One flick of the wrist make a nigga turn to dirt
Oh you f**kers wanna see us fail
Hope that you can see in Braille
What that mean? You see WeirdCLVN is full of the innovative
Every other nigga ain’t on levels close to as creative
Bitches gonna talk cause that’s all they know to do
Faggots gonna hate on what real men do (Real men do)

[Chorus: Sybyr]
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all
I hope that you pray for my downfall
We racking and goin’ to take it all

Luxtorpeda – Pozdrawiamy! Lyrics


Bądźcie pozdrowieni wszyscy psychoneurotycy
Za nadczynne serca wasze
Bądźcie pozdrowieni nerwicowcy nadwrażliwcy
Za święty niepokój i empatię

Za zachłanność w miłości
I strach przed utratą bliskich
Lęk w samotności niepewność ciszy
Gdy natrętnie myjecie ręce
Świat się staje bielszy
Niepoznani bądźcie pozdrowieni
Nie jesteście sami

Kto ma rację dzień wcześniej od innych
Ten przez dobę uchodzi za idiotę

Tak w ramię w ramię z wariatami
Idziemy prosto Jeden w przód a drugi w tył
Razem wstajemy razem też się przewracamy
Chodź z nami nie stój sam

Bądźcie pozdrowieni zagubieni
Niepraktyczni w codzienności
Przygotowani na wieczność
W niewidziane wpatrzeni
Bezsenni lunatycy
Mimo bliskości
Nieustannie za daleko
Za niezwykłość dróg waszych
I talenty nieodkryte
Zagłuszone hukiem maszyn
Mechanicznie i na siłę
Za nieśmiałość i milczenie
Między niedopowiedzeniami
Niepoznani bądźcie pozdrowieni
Nie jesteście sami

Kto ma rację dzień wcześniej od innych
Ten przez dobę uchodzi za idiotę

Tak całe życie ramię w ramię z wariatami
Idziemy prosto jeden w przód a drugi w tył
Razem wstajemy razem też się przewracamy
Chodź z nami nie stój sam

Pewnościsk świata chory krwioobieg
Drętwieją dłonie szumowiny w głowie a
Aż człowiek dostaje duszności
A światoczułych milczenie owiec
Kurczowo trzyma za ręce za włosy
Bezwzględnej czułości miłościsk

Penx – Odwet Lyrics


[Zwrotka 1]
To jest o gościu co ma swoją rozkminę, powiesz – chuj z tego?
Za chwilę Ci to rozwinę, dawno stracił coś cennego
Z natury spokojny chłopak, na pozór, i się nie woził
Nigdy nie wszczynał awantur, a jak coś chciał, o to prosił
Zawsze pomocny typ, za brata by oddał życie
Taka faza że odebrał, rozkmiń jak idzie na bicie
To teraz z kolei z typa kurwa został wrak
Dawno się już wykoleił, bo wpadł w to grono szmat
Nie odmawiał alko, za to mózg mu posłuszeństwa
Bo jakby odmówił, nie miałby tu kurwa gość już miejsca
Gość zresztą po przejściach, od dziecka tyrana psychika
Przez ojca tyrana, matkę co co dzień coś łyka
Miał miano alkoholika, u ludzi których unikał
Zawsze się wypierał, choć z domu ciągle alkohol znikał
Teraz marzył o jednym, i chciałbym Ci to streścić
Jebało go czy wdepnie w bagno, od lat pragnął tylko zemsty
Pewnego dnia rozkminił pomysł, by ustawić się z dawnym ziomem
Żeby pogadać o tym w jaką kto tam poszedł stronę
Widać było od kopa, ziomek w stylu wielka flota
Piękna foka, i tylko pytał chłopa co na blokach..

[Refren]
Każdy pójdzie na ścięcie za krzywe akcje, to na bank tu
Nie chodzi by nie robić nic, trzeba mieć łeb na karku
Ty lepiej uważaj zawsze, co mówisz, jak odjebałeś
Przeszłość ziomuś wraca tu często niespodziewanie

[Zwrotka 2]
On mu streścił już po części jaka go spotkała faza
Chujowe wieści że na dobre mu została skaza
W toku opowieści przechodzili od słowa do słowa
Tamten zaczął mu się chwalić jak kiedyś typa skatował
On go słuchał uważnie, jak nigdy nikogo, wierzcie
Rozkminia całą historię jakby to widział już wcześniej
Pyta kiedy, czemu? jak on zginął?
Był ciekawy, pragnął żeby dalej rozkminę przewinął
To było parę lat temu, a miejsca nie wybrałem stricte
W obskurnym klubie kurwa, gdzie wtedy siedziałem z drinkiem
Chciałem mieć hajs i chody w chuj, chodziło mi o jedno
Młody gnój mi się nawinął, musiał dostać nóż pod żebro
Po chwili bez wahania zaczął mu to opowiadać dalej
To o dragi poszło, typie pojechałem na rozpoznanie
A ktoś inny zabił go, ktoś takie tam złożył zeznanie
Były sprawy dużej wagi, zabójstwa nie było w planie!

[Refren]

[Zwrotka 3]
Wszystko była kurwa jasne, wybiła godzina zero
Minęła chwila, dopił drina, za chwilę wyjdzie na zero
Rusza do kibla, w głowie już wszystko gotowe, wierzcie
Rozkminił – zaczeka, wcześniej jeszcze przypierdoli kreskę
Skitrał w rękaw nóż spod baru, w mózgu się gotuje w kurwę
Wiedział że za kilka minut na zawsze poczuje ulgę
Więc oprawca wszedł, popatrzył mu prosto w oczy
Zanim tamten się domyślił on już zadał cztery ciosy
Miał już w płucach cztery kosy, pewno krwi, się poddał mięśniom
Zobaczy teraz jak to jest oddychać pełną piersią
Przykro mi jest przyjacielu, miejsca nie wybrałem stricte
A w tym przypadku też się muszę zadowolić kiblem
Chciałeś mieć chody w chuj, masz schody w chuj
A ten młody gnój co się nawinął był kurwa moim bratem
No i chuj w te dragi, no bo nie pójdę na rozpoznanie
Że ktoś zginął przez przypadek, ktoś takie złoży zeznanie

[Break]
Na chuj się chwalisz hajsem, wśród graczy to nic nie znaczy
Bogaty to jest ktoś kto swych bliskich nie traci
Chciałem się tylko spotkać, rozkminić znowu jakieś chlanie
Opowiedzieć fazę brata, zabójstwa nie było w planie…

[Refren]

Sybyr – Stop Me Lyrics


[Intro]
Turn back if you can, this is not a good track
‘Ringe
Turn back if you can
Agh, ayy

[Verse 1]
Better off tryna stop me, from releasing all these plots of mine
I go oh so distant with this motherf**kin brain of mine
Oh no oh so worried if you think of crossing any line
You don’t taste so goodie, you remind me of some wrinkled wine
Yeh I got some lube up in the back, tryna lube ya back
What the f**k is this? Where’d I go, finna bring it back
Anti anti world, nothing else, what the f**k to say?
I ain’t spillin plots, but refrain me from catching a case
My new name is Satan, f**k a Ringe, I’m busy makin cringe
She don’t like no weirdo in her pants, I didn’t take offense
Too bad that I’m climbin through the roof, on no pun shit
Come n skin me up, on my chest, leave a mark bitch
I need me a tally, since I’m salty like a broken dick
Sociopathic energy like I don’t feel a damn thing
Shawty help me mixin with the kicks, while I bite the tits
Damn I need a rinse, strokey strokey, here’s all of the kids

[Verse 2]
Banging out bangin out work, thanks for this f**kin reminder
Sheesh, Ringe ringe ringe, everyday, let it blind ya
Ay, niggas gotta problem, f**kin gut me, get it poppin
Ay, I am from Wisconsin, let it snow, on my island
Ay, still a Yaung Emperor don’t let my words confuse you
Nah, I don’t make no sense, like my head, I got an issue
Ay, demon with my dagger, drag her energy right after
Whoa, trippin with that pussy, I call it the heavy napper
Sheesh, f**k with a nigga like, damn
Speaking da numbers like I got a plan
f**k what you heard about gettin the bands
Bruisin myself cause I do what I can
Ay, rowdy nigga gotta Nut
Don’t be afraid to go plug it in butt
Call me the demon that stuck in the mud
I call you my bitch you remind of pugs
Ugh, why did you piss on my bed?
Sheesh, I love when you turnin all red
Nah, I love when you think of me dead
Yeh, imagine when we givin head
Wait, CLVN at the show n we break shit
What the f**k is a love I don’t think shit
I’mma demon n demons don’t love shit
If you count your destruction then f**k it

[Outro]
Ringe


Penx – Die To Born Lyrics


[Zwrotka 1]
Yo, mam dziury we łbie od dawna, bo taka jest ta gra
Muszę je mieć skoro głowa znowu kurwa pęka w szwach
Chcą mnie zabijać stylem, tylko któryś niech mnie dotknie
Mam ich za sobą skoro coś pierdolą, będzie po mnie?
Co jest tromfem? Powiedzą to niemądre
Idioto, trzeba jaja mieć, by być ciągle w formie
Póki co dramat jest, choć ponoć starasz się, weź zamilcz
I nie rób jaj, zdaj się na siebie kurwo – #to eggzamin
Zdaj sobie sprawę, to ma sens
Nie wyjdziesz na ludzi idąc po łebkach, bo tak jest
Argumenty z dupy to jest to, co czeka mnie
Pytasz czemu takie porównanie? – niebo nie
Czuję się ciężko, bo tonę, kłuje ten ból na splocie
Nie wejdę na burtę z wami, no bo se znó zaskoczę
Piekło – niebo, dobro – zło, a weź to pierdol
Konkretną bredią to ja chcę tu znowu jebnąć w sedno
Zło jest dobrem co jest dobre, odpowiedz sam sobie
Spoglądam w niebo, spuszczam wzrok na ziemię, już zapomnę
Skoczyłem z okna kiedyś bo chciałem się zabić
Lecę w górę – Stwórca obrócił ziemię do góry nogami
Chciałem się powiesić kiedyś, co Cię kurwa bawi?
Tak ciężko na głowie, że sznur w końcu kurwa tu szlag trafił
I jak już sięgam dna, on dalej toczy piłkę
Ryzyko, piękna gra, nie wiem – wybrać to czy życie?

[Zwrotka 2]
Rudy skurwysyn, co znów im uciszy japy
Zrób im submission i duś ich – są niczym szmaty
Chuj z ich ambicji, każdy już liczy straty
Chuj ci na imię, nie jesteś gody być z nim na “ty”
Beka z samobójstwem, uwierzycie, nie?
Sztuką nie jest przejść przez życie, tylko dobre życie wieść
Penx, szubienica, szmaty chcą się wieszać na mnie
Choć z takim ryjem jak mój im podbijać niewskazane
Odkręcam flachę, otwieram japę i wkręcam banie
Podkręcam machem i czekam zatem, co się tam stanie
(Jakieś brednie do rymu)
(Jakieś brednie do rymu)
Dwa ostatnie wersy – nie skumałeś? Cofnij, sprawdź
Weź nie pierdol! Właśnie tak rozumiem polski rap
Tak na serio rozerwałbym tu na strzępy was
Wypierdalać się rozerwać i płacić za strzępy hajs
Szkoda strzępić ryja, ryju, ryja nie drzyj również
Rara, rija, riju, ze mną krzycz na pełnej kurwie
Nie dotrzymujesz słowa – wiara? Trzeba se zasłużyć
Trzymasz mnie za słowo, by nie upaść, muszę przestać mówić
Szybko się wycofasz, aha, to taki flashback
Nie będzie ci do śmiechu, aha, to taki bezbek
Chyba jesteś pojebany, jak mówisz o przewózce
Nie pierdol typie, bo odbija mi tylko przed lustrem
Ci, co wierzą we mnie być może się wkurwią trochę
Czy już jestem tak wysoko, że mi mówią “z Bogiem”?
Nie cenie się tak nisko, spoko, bo to wszystko z głoą
Nie wkurwiam się, gdy chcę być kimś, a jestem tylko sobą

Luxtorpeda – Pies Darwina Lyrics


[Refren: Hans]
Nie, nie wierzę, nie
Nie, nie wierzę
Nie, nie wierzę, nie
Pies Darwina wątpić zaczyna!

[Zwrotka 1: Litza]
Głupie przesądy
Bezpieczne poglądy
Chore teorie
Które fałszują historię
Doberman Darwina
Wątpić już zaczyna
Nie wierzę w nic, co pochodzi
Od tego, który nas dzieli i szkodzi!

[Refren: Hans x2]
Nie, nie wierzę, nie
Nie, nie wierzę
Nie, nie wierzę, nie
Pies Darwina wątpić zaczyna!

[Zwrotka 2: Litza]
Szczęśliwa trzynastka
Pochlebstwa, co łaska
Gówno promuje
Udając dobro
Nas truje
Ludowe zwyczaje
Ręki na krzyż nie podaję
Nie wierzę w nic, co pochodzi
Od tego, który nas dzieli i szkodzi!

[Refren: Hans]
Nie, nie wierzę, nie
Nie wierzę nie
Nie wierzę
Nie, nie wierzę, nie
Nie wierzę nie
Nie wierzę

[Zwrotka 3: Hans]
Jakoś nie chce mi się wierzyć
W korporacyjne dobro
Gdzie sprzedają na salonach
Za miliony ludzką godność
Jakoś nie chce mi się wierzyć
Że doktryna czy idea
Może być bardziej święta
Niż życie człowieka
I nigdy nie uwierzę
W słuszność jakiejkolwiek wojny
I że można sprawiedliwie
Deptać ludzi za poglądy
Jakim prawem chcesz mnie sądzić?
Zostaw drzazgę w moim oku!
Moim ludzkim prawem błądzić
Wszelkie sądy zostaw Bogu!

[Refren: Hans]
Nie, nie wierzę, nie
Nie wierzę nie
Nie wierzę
Nie, nie wierzę, nie
Nie wierzę nie
Nie wierzę


Sybyr – I Want The Roof Lyrics


[Intro]
Virus

[Chorus]
I want the roof, I want the roof
I’m taking your head if you want the roof
I want the roof, I want the roof
I’m taking your head if you want the roof
I want the roof, I want the roof
I’m taking your head if you want the roof
I want the roof, I want the roof
I’m taking your head if you want the roof, bleh!

[Verse]
Too many goddamn little baby bitches on the roof, drag ’em off
Too many imbecilic motherf**kers thinking that they the new, shoot ’em off
Mess, a colossal mess of death, if I get my hands on one of your f**kers necks
Yes, I’m out of my breath, I’m out of my zone so I’m onto your nest, yes

[Chorus]
I want the roof, I want the roof
I’m taking your head if you want the roof
I want the roof, I want the roof
I’m taking your head if you want the roof
I want the roof, I want the roof
I’m taking your head if you want the roof
I want the roof, I want the roof
I’m taking your head if you want the roof, bleh!

[Refrain]
Ready or not, I got a rock
Throw at your temple, watching you drop
Ready or not, I got a rock
Throw at your temple, watching you drop
Ready or not, I got a rock
Throw at your temple, watching you drop
Ready or not, I got a rock
Throw at your temple, watching you drop

Luxtorpeda – Trafiony Zatopiony Lyrics


[Bridge: Litza]
Skąd pochodzą takie myśli? Skąd pochodzą takie słowa?
Kto tu nie chce się ujawnić? Komu się to nie podoba

[Zwrotka 1: Hans]
Kiełkują ziarna nienawiści zasiane
Zmieniasz się tak że sam siebie nie poznajesz
Namierz przyczyny a gdy już je odnajdziesz
To co w tobie cię zabija
Wyrwiesz razem z korzeniami

[Refren: Litza x4]
Trafiony zatopiony

[Bridge: Litza]
Skąd pochodzą takie myśli? Same czarne podejrzenia
I niesprawiedliwe sądy i fałszywe oskarżenia

[Zwrotka 2: Hans]
Nieufność toczy cię jak rak i widzisz zdradę wszędzie
Schizofreniczny świat podszyty nerwicą i lękiem
Chcesz budzić strach ale boisz się sam
Teraz wiesz gdzie jest cel przeładuj namierz i strzel

[Refren: Litza x4]
Trafiony zatopiony

[Zwrotka 3: Hans]
Masz pochlebcę który łechce twoje ego
Niby szczerze ja nie wierzę że to będzie coś dobrego
Podpowiada przytakuje raz nagradza a raz szantażuje
Straszy prosi szepcze krzyczy mąci godzi
Lub rozpływa się w zachwycie
Nie szczędzi dobrej rady i cedzi słodkie słowa
I leje miód na uszy przeżuć wypluć zwymiotować

[Refren: Litza x4]
Trafiony zatopiony

W.e.n.a. – Wszystko Lyrics


[Verse 1: Włodi]
7:30 – siedzę na krawędzi łóżka
Twarz chowam w dłoniach, nie podchodzę do lustra
Dusza porzucona, na dnie pusta muszla
Przepuszcza okazję by coś zmienić, bo już mam
Dosyć wygranych, dość porażek
Dowodów na to, co jest ważne
Hedonizmu, dość ascezy,
Cholernej presji, mnóstwa przeżyć
Układów, kompromisów
Cudzych butów w moim życiu
Ślepej wiary, dość obowiązków
Coś jest ze mną nie w porządku?
Mam dość istnienia sensu – zbyt wiele pustki w sercu –
Własnych myśli, ludzkich głosów, dość muzyki, (megaherzów)
Pokory, dobrych rad
Na zewnątrz chłodny wiatr
Zabierze gniew dym z moich ust
Mam dość przemyśleń, pustych słów
Dość walki, dość niemocy
Przeczucia, że czas skończyć
Wszechwiedzących ignorantów
Wezwań do spłat raty w banku
Falsyfikaty. Mam tu, miłość, przyjaźń i szacunek
Bazar uczuć, full podróbek, też masz dosyć? (Witam w klubie)

[Hook: W.E.N.A.] x2

Dość tych samych twarzy wokół siebie
Mam dość – upadam, wstaję, znowu biegnę
Mam dość rytmu dnia, zysków i strat, krzyków i braw
Cyklu lat, być lub brać, gdy dookoła nas nic nie jest pewne

[Bridge: W.E.N.A.]
Nic nie jest pewne x2

[Verse 2: W.E.N.A.]
(Dość!)
Supportu fanów, zdania hejterów, agresji bez celu
Nie mogę znieść powietrza bez tlenu, ambicji graczy i podejścia trenerów
Dość wojny, by wstawać każdego dnia, dosyć wymagań
Dobra i zła, drogi przykazań, resztę spraw daj mi wymazać
Nie chcę wiedzieć, czy wzbiję się i spadnę i ziemia zabije mnie
Nie winię jej, mam dosyć życia, niech przyjdzie śmierć
Żadnych obietnic pochlebcy, kłamcy, oszczercy. Martwa cisza
Chcę nie oddychać, mogę nie myśleć o tym wszystkim dzisiaj?
Ufności i wiary, dość mówienia wciąż o tym samym
Dość patosu wokół, skali chaosu, godności wytrwałych
Żaru piekła, chłodu nieba i anarchii w gettach
Powszechnej apatii, obojętności tłumu, fałszu i tempa
Za którym nie potrafię nadążyć, staję, patrzę na chodnik
Słyszę głosy. Mam dosyć głosów, nie walczę z własnym nieładem, zapomnij
Dosyć nocy, wyrzutów sumienia, dość przeprosin
Nie patrzeć sobie w oczy, mam dosyć siebie, ale dość już o tym

[Hook] x2
[Bridge]

[Verse 3: Te-Tris]
Mam dosyć planów, klepania po plecach, deptania po piętach i pustych rad
Gdybań i debat o celach i błędach, co to je popełniam już drugi raz
Głupich mas, obowiązków, sztucznych gwiazd, ton botoksu
W knajpie napiwków, kapitalizmu, choć wierci mi dziurę mój głos rozsądku
Dość po prostu, dość dziś, nawet Barney mnie nie śmieszy
Nie poznaję własnej matki i warczę do niej jak marnotrawne dzieci
Dość starych śmieci, dość pytań co słychać w moim mieście
Dość tego, co leci w tv i dość tego co wpycha mi internet
Stop, nie mam siły, stop nie mam siły – mam siłę
Kocham świat na co dzień to znienawidzę go chociaż na chwilę
Stop, nie dam rady, stop, nie dam rady – dam radę
Dość rad nieczułych podniebień pod niebem, czuję smak marzeń
Nawet jak łażę z nosem na kwintę, to żyję, marzę i gram vabank
Nie pytaj mnie znów o granice, niebo limitem, to sprawdzam sam
Daj nam czas wygrać, napisać ten ostatni wers
Ale nie dziś, bo najbardziej dość mam tych co się poddają, wiesz?


La Fouine – J’espere Lyrics


[Refrain]
Et si je passe ma vie à parler du temps d’avant
Quelques prières en l’air, la chance tourne avec le vent
Maman me disait “Fils tu comprendras avec le temps”
La vie est pleine d’embûches, je l’apprends à mes dépends
Inch’Allah tout ira mieux, et j’espère
Inch’Allah tout ira mieux, on verra
Inch’Allah tout ira mieux, ouais j’espère
Inch’Allah tout ira mieux, on verra

[Couplet 1]
Mesdames et messieurs aussi loin que j’me rappelle
Petit teigneux en classe je manquais déjà à l’appel
Le soir à la maison les punitions sont sévères
J’mangeais des gros coups, j’étais pas privé de dessert
Les profs appellent en vain, le téléphone est coupé
Les grands frères font des O.D., la blanche est mal coupée
J’passe mon enfance au quartier avec des gars plus âgés
J’dors dehors et j’fugue #GhettoNaufragé
Engrainé par les potes un jour une taffe j’ai tirée
Une deuxième, une troisième, avant de passer au paquet
En même pas quelques semaines ma chambre est pleine de mégots
Et comme si ça ne suffisait pas bah je suis passé au bédo
Je viens juste d’avoir 16 ans et j’tombe pour vol avec arme
Bagarres en promenade, au mitard j’ai perdu mon âme
Maman versait des larmes quand les keufs m’ont cueilli
T’inquiètes les gars du Neuf-Cinq m’ont bien accueilli

[Refrain]
Et si je passe ma vie à parler du temps d’avant
Quelques prières en l’air, la chance tourne avec le vent
Maman me disait “Fils tu comprendras avec le temps”
La vie est pleine d’embûches, je l’apprends à mes dépends
Inch’Allah tout ira mieux, et j’espère
Inch’Allah tout ira mieux, on verra
Inch’Allah tout ira mieux, ouais j’espère
Inch’Allah tout ira mieux, on verra

[Couplet 2]
Aucun courrier dans cette cellule, sans télé, seul à Osny
Dire que 10 ans plus tard ils diront tous qu’ils ont aidé Fouiny
Bref, contrôle judiciaire, libre en conditionnel
J’ai perdu mon temps, mon innocence, j’ai perdu le sommeil
Audience, les juges décident de mettre Fouiny au foyer
Moi j’ai un père et j’ai une mère, j’ai rien à foutre au foyer
Fugue, RER et puis j’débarque au re-squa
La vie reprend son cours et maman pleurt toujours ses fins de mois
Entre temps égaré, mes parents sont séparés
J’fais des crédits chez l’épicier, maman esquive les huissiers
Le frigo est toujours vide, faut trouver des solutions
À peine sorti, j’retombe pour séquestration
Avocat à 2 francs, met la faute sur mes parents
Problème de discipline, maison d’arrêt des Yvelines
J’fais des pages, j’fais du rap et j’pense à Fatima
Et dire que c’est dans ce trou à rat que j’ai appris la Fatiha
Amine, le temps c’est de l’argent moi j’ai ni l’un ni l’autre
Toujours les mêmes qui s’en sortent, toujours les mêmes qui se vautrent
J’passe mon temps devant la télé, bédave, rouler des cônes
J’ai pas connu la Rolls-Royce mais le parloir fantôme
Après quelques temps à tourner frère je suis enfin libérable
J’arrive chez moi, pas le temps de souffler que j’ai déjà pété un câble
Avis d’expulsion sur ma porte, la daronne inconsolable
Les grands frères trouvent des solutions, moi j’cherche un biz’ rentable
On m’avance un kilo, puis un deuxième kilo
J’coupe mes plaquettes dans la cave, j’ai des rêves de ssiste-gro
Les clients, les plaquettes, l’argent ça va ça vient
J’dépanne maman pour le loyer, elle n’me demande pas d’où ça vient

[Refrain]
Et si je passe ma vie à parler du temps d’avant
Quelques prières en l’air, la chance tourne avec le vent
Maman me disait “Fils tu comprendras avec le temps”
La vie est pleine d’embûches, je l’apprends à mes dépends
Inch’Allah tout ira mieux, et j’espère
Inch’Allah tout ira mieux, on verra
Inch’Allah tout ira mieux, ouais j’espère
Inch’Allah tout ira mieux, on verra

[Couplet 3]
Écran plasma, Playstation 3
Si tout va bien le mois prochain on sort le M3
Enfin la vie nous sourit, j’ai mis des sous de côté
Nique sa mère les contes de fées on veut rouler en Féfé
Mais les plus belles histoires ont une fin
Ce matin à la gare de Trappes, les gyrophares, les menottes et les chiens
72 heures de garde à v’ wAllah c’est la hass
Mais devant les keufs j’ai un point commun avec M.A.S
On était 16 interpellés enfin 17 je crois
Mais seulement deux incarcérés va savoir pourquoi
Bande organisée, trafic de stupéfiants
La juge la rue les procureurs m’ont tous rendu méfiant
Et dans cette chienne de vie, fréro j’me suis fais tout seul
A la recherche du bonheur, nique sa mère Google
Maintenant tu sais d’où je viens, tu sais c’que j’ai enduré
Ici pour un billet violet les toxicos te tueraient
Les p’tits m’aiment bien, ils connaissent ma haine envers les procureurs
J’rappe avec un couteau dans le torse, normal que je sois ton coup de coeur

[Refrain]
Et si je passe ma vie à parler du temps d’avant
Quelques prières en l’air, la chance tourne avec le vent
Maman me disait “Fils tu comprendras avec le temps”
La vie est pleine d’embûches, je l’apprends à mes dépends
Inch’Allah tout ira mieux, et j’espère
Inch’Allah tout ira mieux, on verra
Inch’Allah tout ira mieux, ouais j’espère
Inch’Allah tout ira mieux, on verra


Sybyr – Off The Tail Lyrics


[Intro]
Yeah
‘Ringe
Yuh, yuh, yuh
God, God, God, ye

[Verse 1]
Margiela, Future, I’ma need me a pair
Feel like I’m from Earth, but bitch, I dwell in f**kin’ Hell
I don’t sell for low, better find that damn retail
This ain’t coming off, no, this ain’t coming off my tail
f**k these niggas doing? This ain’t coming off my tail
They took off my tail, time to show these niggas Hell
I scratch up my body for a half of human tail
Or for that new shit that never selling for retail, ayy

[Chorus]
Off the tail, you can’t buy it off the tail
Off the tail, you can’t buy it off the tail
Off the tail, you can’t buy it off the tail
Off the tail, you can’t buy it off the tail

[Verse 2]
I hate Snapchat, what the f**k am I doing?
Back to that promo, man, I tell you this new Off-White
Oh my God, all of these prices, I can’t act right
Just like Owen’s jacket, 7K, I just can’t act right
Went down to the store for that new Balenc’, I got laughed at
Shawty wasn’t f**king with it either, she said “Act right”
Went back to the pit, I trade Balmain, H&M joint
Man, this nigga slumping, but I got it, what is the point?

[Chorus]
Off the tail, you can’t buy it off the tail
Off the tail, you can’t buy it off the tail
Off the tail, you can’t buy it off the tail
Off the tail, you can’t buy it off the tail
Off the tail, you can’t buy it off the tail
Off the tail, you can’t buy it off the tail
Off the tail, you can’t buy it off the tail
Off the tail, you can’t buy it off the tail

[Outro]
Buy it off the tail
Buy it off the tail
Buy it off the tail

La Fouine – Interlude – Banlieue Sale Mafia Lyrics


[Intro]
À tous ces haineux : j’ai d’l’amour pour vous
Asseyez-vous tous dans la salle tranquillement
Tiens, trouvez-lui des feuilles il veut s’rouler un joint
On dirait l’frérot là-bas
Bref, ouvrez bien grand vos oreilles
Au micro c’est Fouiny Babe

[Couplet unique]
J’ai jamais fêté Noël, mais j’ai toujours mis l’paquet
Maman nettoyait l’sol et j’ai toujours fini au parquet
Drôle de parcours, des voitures volées jusqu’au Valais
J’ai fait l’ménage dans ma vie, normal qu’j’ai 30 balais
Banlieue Sale, un keuf à terre c’est un tit-pe qui se lève
Rap français, y a qu’les frères tombés qui attendent la relève
J’fais mon taff arrête de khaf tu vas t’manger des baffes
J’suis trop célèbre et même mon assistant signe des autographes (Swaaaagg)
Et moi j’kiffe grave, ouais, c’est un privilège
Ici les tox te vendraient leur écharpe pour s’acheter un peu d’neige
Dis à l’Oxi d’prévenir les autres tout le square est en deuil
Celle-là c’est pour les frères au trou qui sont en chien d’feuilles
La rue mon royaume, mon home sweet home
Tête baissée, genoux baissés laisse la lumière éclairer mes paumes
L’imam m’appelle du banc d’touche mais j’suis toujours sur l’terrain
J’avais peur de pas percer, j’traînais avec un surin
À part des grosses pierres, frère, aux keufs j’ai rien à balance
J’traînais en voiture volée ouais mais j’avais d’l’assurance
Enfermé à huit clos, des lettres pour me soutenir
J’ai brûlé les photos mais j’en garde encore les souvenirs
Passe l’hiver au quartier, l’été en bombardier
Bien rencardé j’pousse mon succès comme un brancardier
Et tu m’verras pas dans Closer, tu m’verras pas dans Voici
Absent de leur émission mais numéro un à Bois d’Arcy
J’quitte l’école alcoolisé parce que la rue m’a saoulé
Et mes albums sont lourds j’suis dans les bacs avec des bourrelets
Dans l’théatre de nos vies la mort refoule personne au casting
Ils ont péta mon flow #FlowJacking
Ils sont restés en chien voilà pourquoi ils ont la rage
J’suis trop déchiré mais j’essaye de tourner la page
J’ai voulu prendre un bon baveux on m’a dit t’as pas assez
Le label voulait que j’pose un seize, j’leur ai dit “C’est pas assez !”

[Outro]
Le label voulait que j’pose un seize, j’leur ai dit “C’est pas assez”
Bah j’crois j’vais m’arrêter là Ruskov
Et t’sais quoi ? En fait j’aimerais qu’tu m’fasses kiffer un son
Avant de partir, j’aimerais qu’tu m’mettes un son, un son magique
Tiens coupe ce son, et puis mets-moi
“Donne-moi”


Luxtorpeda – Jak Husaria Lyrics


Krople wody zmyły z twarzy brud nieprawdy
I nadzieja znowu płonie wśród pogardy
Papierowi ludzie, wiatr już zdmuchnął po nich popiół
Ci ze stali są niepalni, hartowani w żywym ogniu
Słowa to nie ściek, z prądem nie dryfują
Są wyryte w sercu, nawet kiedy na nie plują
A chorągiewki chłoną, gdy się na nie leje woda
Potem wiszą mokre szmaty pod ciężarem pustosłowia

Gdzieś w każdym z nas, gdy rozpala się gniew
Budzą się niezłomni, burzy się krew
Jak husaria, jak husaria, jak husaria
Gdzieś w każdym z nas, niezłomny duch
Wiedzie nas do walki w bezimienny grób
Jak husaria, jak husaria, jak husaria

Nie czekaj laurów, nie czekaj braw
Jedyna nagroda, kpina i piach
Zakopią pod płotem niczym chwast
Jak każdą cnotę skazaną na gwałt
Na człowieczeństwie, które od lat
Każą nową własną podłość, dopisuje w kartę praw
Rejestr mądrych twarzy, rada etyki z waty
W pluszowe kręgosłupy, wmasowują lubrykanty

Gdzieś w każdym z nas, gdy rozpala się gniew
Budzą się niezłomni, burzy się krew
Jak husaria, jak husaria, jak husaria
Gdzieś w każdym z nas, niezłomny duch
Wiedzie nas do walki w bezimienny grób
Jak husaria, jak husaria, jak husaria

Pamiętam i nigdy nie zapomnę
Skąd pochodzę i jaką mam historię!